Deprecated: Function set_magic_quotes_runtime() is deprecated in /home/esperant/domains/esperanto.pl/public_html/malnova/textpattern/lib/txplib_db.php on line 14
Esperanto.pl: Prześladowanie esperanta

nazwa:

e-mail:

www:

tresc:

Esperanto.pl

Prześladowanie esperanta

Kazimierz Krzyżak 09.10.2008 23:04

Niezwykle zastanawiającym jest, jak to się stało, że odwieczne marzenie ludzkości, stworzenia jednego wspólnego języka dla wszystkich ludzi świata, urzeczywistnione przez Ludwika Zamenhofa w końcu XIX w. w postaci: łatwego, ładnego, neutralnego, międzynarodowego języka przyjaźni jakim niewątpliwie stało się esperanto, dotychczas nie spotkało się z powszechną akceptacją i zastosowaniem.

Do najważniejszych tego przyczyn zaliczyć należy:

  • obawę państw, których języki są już w świecie dominującymi utraty wpływów politycznych, ekonomicznych, kulturalnych i społecznych;
  • obawę klas rządzących utraty kontroli i wpływu na społeczeństwa, które bez ich pośrednictwa zaczną nawiązywać z sobą kontakty;
  • podejmowane próby upolitycznienia języka esperanto i wykorzystywanie go w internacjonalistycznej walce klasowej;
  • obawę przed zagrożeniem dla języków narodowych.

Niechęć niektórych władz państwowych do działalności esperantystów i próby jej ograniczania występowały już od początku ruchu,

Przez całe dzięsięcio-lecia cenzorzy, policjanci i rozmaici dyktatorzy kłamliwie nazywali esperanto – językiem „niebezpiecznym”.

W wielu krajach esperanto było prześladowane, np.: W Rumunii (1922) aresztowano esperantystów tylko za noszenie zielonej gwiazdki.

Reżim Miklosa Horthy uważał ruch esperancki za politycznie niewłaściwy bo w 1919 r. esperantyści zarazili się rewolucyjnym entuzjazmem.

W 1926 r. Południowo Słoweński Związek Esperantystów protestował w Ministerstwie Nauki przeciw zabranianiu zakładania klubów i zawiadamiania o kursach.

„Pola Esperantisto” w 1923 r. wzywała „prawdziwych esperantystów” by protestowali przeciw wprowadzaniu internacjonalizmu, socjalizmu, komunizmu czy pacyfizmu do ruchu esperanckiego.

W 1928 r. bułgarski Min. Szkolnictwa rozwiązał wszystkie kluby uczniowskie w których uczono języka i rozprowadzano gazety esperanckie.

W Bułgarii, Rumunii, Polsce we Włoszech na Litwie, na Węgrzech zabroniono abonowania wydawnictw esperanckich.

Holenderski socjalista van Ravesteyn nazwał ruch esperancki „burżuazyjną głupotą” a rozpowszechnianie go wśród robotników „niebezpieczną zabawą”.

Najbardziej jednak zagorzale esperanto zwalczane było w nazistowskich Niemczech, pomimo, że w 1889 r. w Norymberdze ukazała się pierwsza gazeta „Esperantisto”, a na Czwartym Światowym Kongresie Esperantystów w Dreźnie (1908r.) inscenizowano „Ifigenię” Goethego w tłumaczeniu L.Zamenhofa co uzmysłowiło licznym sceptykom, że język esperanto jest zdolny wyrazić wszystko i pięknie brzmi.

Ruch esperancki w Niemczech rozwijał się mimo negatywnych opinii i zwalczania go. Ostro zwalczano esperanto stwierdzając, że – „Barbarzyństwem jest entuzjazmowanie się takim śmiesznym wymysłem „półazjaty” wrogo skierowanym przeciwko językowi niemieckiemu”. Stawiano mu trzy zarzuty, że:

  • esperanto nie jest językiem prawdziwym,
  • zagraża językowi niemieckiemu;
  • za nim kryje się okultyzm i międzynarodówka.

Albert Zimmerman, który prowadził wieloletnią kampanię przeciwko językowi esperanto, jednak przyznawał, że: „Esperanto jest tak doskonałe, że może pokonać język niemiecki konkurujący z angielskim i francuskim o pozycję języka światowego”.

Na początku 1913 r. Staatsbürger Zeitung pisała: „pomysł wprowadzenia nowego międzynarodowego języka jest szaleństwem i zbrodnią przeciw ludzkości, intelektualną himerą, dzieło Żyda nie jest odpowiednim dla niemieckich chrześcijan”.

„Heroldo” ogłosiło jednak, że mimo tych ataków 30.868 Niemców uważa się za esperantystów. Działały GEA (Niemiecki Związek Esperantystów) – neutralny i Niemiecki Robotniczy Związek Esperantystów (GLEA). W 1926 r. Steche pisał o bardzo przychylnym stosunku społeczeństwa do języka esperanto. Do 1929 r. żaden lingwista jednak nie miał prawa być sympatykiem języka esperanto, ponieważ działało Ogólno Niemieckie Zjednoczenie Języka Ojczystego,

W 1923 r. w Norymberdze odbył się 15 Światowy Kongres Esperanta – z udziałem 5.000 uczestników. Rząd dał wsparcie finansowe uznając, że „Esperanto jest ważnym środkiem uczącym etyki w duchu narodowego pokoju”

Franz Thierfelder, generalny Sekretarz Niemieckiej Akademii w Monachium narzekał, że w Niemczech jest więcej organizacji esperanckich niż we wszystkich innych krajach łącznie. Był jednak uczciwy przyznając, że esperanto zwycięży „nie dzięki reklamie ale przez jego sprytną, praktyczną budowę”.

Narodowe gazety nazywały esperanto – „niebezpieczeństwo, śmiertelny wróg narodowego rozwoju”.

Adolf Hitler w 1922 r. przemawiając w Monachium oskarżał esperantystów o światowy spisek przeciw narodowi niemieckiemu, a w „Mein Kampf” atakował esperanto jako język ułatwiający porozumienie wszystkim wrogom Niemiec. To jedno zdanie potępiające esperanto w Mein Kampf Hitlera, spowodowało celową zagładę ruchu esperanckiego.

Na argumenty Związku, że język służy pokojowi, naziści odpowiadali, że cel ten osiągnie się mordując wampiry odpowiedzialne za Traktat Wersalski a nie przez gadanie Niemców z Francuzami po esperancku.

Po dojściu Hitlera do władzy w 1933 r. natychmiast zlikwidowano Robotniczy Związek Esperantystów. Nastąpiły aresztowania i zakaz działalności. Gestapo nazywało jęz. esperanto „tajnym językiem komunistów”.

W atmosferze burzliwej dyskusji, licznych sprzeciwów i protestów w 1932 r. odbył się w Kolonii 24 Światowy Kongres Esperantystów, na który przybyło już tylko 900 gości z 32 krajów (z 3.000 przewidywanych). Nakazano esperantystom „właściwie informować” zagranicznych korespondentów o Nowym Państwie niemieckim. Nauczyciele esperantyści w Saksonii wydali specjalny informator pt: „Nowe Niemcy”, który rozesłali do 70 krajów a był to najpodlejszy pamflet przeciw Żydom wydany w języku Zamenhofa.

Po licznych szykanach w 1935 r. rozwiązano (GEA) a na jego miejsce powołano Nowy Niemiecki Esperancki Front (NDEB), do którego mogli należeć już tylko rdzenni Niemcy. Tak więc neutralny i szanowany na świecie Związek Niemieckich Esperantystów wypędził Żydów współrodaków w imię „miłości do narodu”.

Kiedyś Zamenhof powiedział o faszystach – „Wy czarni siewcy wojny, mówicie tylko o nienawiści do wszystkiego, co nie jest wasze, mówicie o egoiźmie, lecz nigdy nie używacie słowa „miłość” ponieważ w waszych ustach to święte słowo „miłość” staje się brudne”.

W 1936 r. Martin Borman zastępca Hitlera zabronił członkom partii i stowarzyszeń wszelkich związków z językiem esperanto. Ponieważ NDEB w większości składał się z członków partii, dekret zakończył jego istnienie.

Podczas 28 Światowego Kongresu Esperantystów w Weimarze (1936) ukazała się broszura o esperancie ale już bez informacji jak powstał język i o autorstwie Zamenhofa.

20.06.1936 r. Heinrich Himler – Szef policji i SS wydał dekret zabraniający działalności na rzecz Światowego Związku Esperantystów UEA i SAT (Nienarodowego Światowego Związku Esperantystów) a GEA rozkazał się rozwiązać do 15.07.1936 r. Po 30 latach od założenia GEA przestał istnieć. Wznowił działalność dopiero po wojnie 12.04.1947 r.

Heydrich miał obsesję na temat spisku Żydów przeciw Niemcom a ponieważ esperanto było wynalazkiem Żyda trzeba go było koniecznie zniszczyć.

Szwajcarski dziennikarz Hans Unger podczas przesłuchania przez Heydricha powiedział mu, że „świadomość ludzka nie pojmuje jak za znajomość języka można wysyłać ludzi do obozu”. Heydrich odpowiedział mu „Nasza świadomość jest niemiecka i tylko według niej działamy. Świadomość ludzka jest tworem żydowskim i nie interesuje nas”.

W październiku 1939 r. aresztowano w Warszawie syna, synową i dwie córki Zamenhofa. Syn Adam, został rozstrzelany w Palmirach 29 stycznia 1940 r. a w 1942 r. życie w komorze gazowej skończyły obie córki, Lidia i Zofia, a także siostra Zamenhofa, Ida Zimmermann.

W Rosji esperantystom stwarzano podobne jak w Niemczech trudności. Cenzura rosyjska zabraniała importu gazet i książek esperanckich uważając je za niebezpieczne.

  • W 1906 r. we Władywostoku policja zabroniła w miejscach publicznych mówić o esperancie.
  • W 1908 r. w Serpuchowie zabroniono zorganizowania kursu „języka diabelskich farmazonów”.
  • W 1911 r. w Petrokowie rozkazano zniszczyć esperanckie afisze na ulicach.
  • W Kronsztadzie aresztowano delegata UEA i potem wydalono go z miasta.

Władze carskie widziały w esperancie niebezpieczeństwo, przeszkadzały jego rozpowszechnianiu, szykanowały esperantystów.

W 1921 r. założony został Związek Sowieckich Esperantystów (SEU). W tym samym 1921 r. powstał też Nienarodowy Światowy Związek Esperantystów SAT (Sennacieca Asocio Tutmonda), który miał służyć światowej walce klasowej.

Podczas rządów Stalina SEU (1921-1938) walczyło przeciw neutralnemu UEA i dopiero w roku 1989, nowo odbudowany SEU natychmiast podczas kongresu w Brighton przystąpił do UEA.

Największe prześladowania esperantystów miały miejsce też w: Chinach, Japonii, Korei i na Tajwanie.

“Teoretyczna” podstawa prześladowań esperanta w nazistowskich Niemczech była prymitywna, ale częściowo uzasadniona, ponieważ sam pomysł języka międzynarodowego był przeciwny przesadnemu tam nacjonalizmowi.
Sytuacja w Związku Sowieckim była nieco inna. Tutaj esperanto od początku wydawało się zgodne z międzynarodowym stanowiskiem marksizmu. Konieczna jednak była wewnętrzna zmiana społeczeństwa socjalistycznego, aby między esperantem, a panującą ideologią pojawił się konflikt.

Nasuwa się ważne pytanie, dla którego społeczeństwa język esperanto jest “niebezpieczny”? Esperanto jest napiętnowane jako “niebezpieczne” przez totalitarne reżimy i tak długo jak długo one istnieją, stosunek do esperanta jest jakby “papierkiem lakmusowym”, który pokazuje miarę totalitaryzmu. Ruch esperancki musiał zginąć w Niemczech, kiedy do władzy doszli faszyści. Tak samo zginął w Związku Sowieckim, kiedy zwyciężył stalinizm.

Przeciwnie, ponowne pojawienie się ruchu jest zawsze znakiem demokratyzacji społeczeństwa i języka w danym kraju.

Nazwa “niebezpieczny” przypisana esperantu ma jeszcze inne znaczenie. „Niebezpieczeństwo” dla państwa nawet totalitarnego, nigdy naprawdę nie istniało. Reżim wyolbrzymiał niebezpieczeństwo, aby uzasadnić prześladowania.
Dlatego ruch esperancki stał się naprawdę niebezpieczny nie dla państwa, które go prześladowało, lecz dla esperantystów, dla których zajmowanie się językiem esperanto graniczyło często z karą śmierci.

Uczący się języka na pewno zdawali sobie sprawę z zagrożenia, ale zalety języka były jednak silniejsze od niebezpieczeństwa. Tym można tłumaczyć szybkie odradzanie się ruchu przy każdym złagodzeniu reżimu.

Zduszony ruch w 1937-38 w Związku Sowieckim, zaczął się natychmiast odradzać po śmierci Stalina (1953). To tłumaczy “fenomen esperanta”. Prześladowania wykazały jego żywotność bardziej, niż mogły by to zrobić środki propagandowe.

Atmosfera, w której dzisiaj działają sowieccy esperantyści zupełnie się zmieniła. Prześladowania przeciw esperantu i esperantystom chociaż oficjalnie nie potępione należą już dzisiaj do tej samej kategorii represji, które traktuje się jako stosowane wbrew prawu. Tworzy to perspektywy realnej równości narodowej i językowego pluralizmu. I z tego mogą też korzystać esperantyści.

Esperanto może pełnić poważną rolę, nie narzucając się narodom, lecz służąc jako wzorzec “łagodnego” rozwiązywania problemów językowych. Kiedy w 1937 r. władze Warszawy zgodziły się na organizację 29 Światowego Kongresu Esperantystów z okazji 50-rocznicy istnienia języka Esperanto – prawicowe gazety atakowały je za tę zgodę.

W odpowiedzi na ataki antysemitów, że jest to „żydowski powszechny język” „Heroldo” w artykule „Esperanto i żydostwo” przypomniało, że lekarstwo przeciw syfilisowi też wynalazł Żyd Ehrlich, więc według logiki faszystów czy nie należy go też używać?

Esperantyści są prześladowani i zabijani, bo innych ludzi nie traktują jak niższe istoty, lecz chcą się z nimi przyjaźnić i współpracować.

W Dachau Jozef Kozlevczar uczył esperanta. W Stutthofie Albin Makowski z pamięci napisał samouczek, który krążył między więżniami.

Zaraz po wojnie 14.04.1946 r. polscy esperantyści na gruzach Warszawy w miejscu gdzie kiedyś był dom Zamenhofa powiesili flagę esperancką. Był to symbol niezwyciężonego entuzjazmu dla esperanta.

Po przywróceniu UEA w 1947 r. do statutu dodano „Poszanowanie praw człowieka jest zasadniczym warunkiem”. Od tego momentu stosowana jest aktywna neutralność.
Tylko dlatego, że Związek wyciągnął wnioski z własnych błędów i zaczął realnie postrzegać zewnętrzny świat uwolnił się od wpływu faszyzmu.

Oto jeszcze inne wydarzenia związane z prześladowaniem języka esperanto:

  • 3 czerwca 1922 – Okólnik ministra Leona Berarda zabraniający nauczania esperanta we francuskich szkołach;
  • 17 maja 1935 – Zakazanie nauki esperanta w niemieckich szkołach;
  • wrzesień 1936 – Zamknięcie stowarzyszeń esperanckich w Portugalii;
  • grudzień 1936 – Japońska policja prześladuje Robotniczy Ruch Esperancki;
  • marzec 1937 – “Wielka Czystka” w Związku Sowieckim; likwidacja Ruchu Sowieckich Esperantystów;
  • kwiecień 1938 – Zamknięcie Międzynarodowego Muzeum Esperanta w Wiedniu;
  • 12 stycznia 1949 – Zakaz organizowania grup esperantystów w sowieckiej strefie okupacyjnej Niemiec;
  • 2 października 1949 – Radio w Budapeszcie przestaje nadawać w języku esperanto;
  • 6 kwietnia 1950 – Rozwiązanie Węgierskiego Związku Esperantystów;
  • 6 września 1952 – Rozwiązanie Związku Esperantystów w Czechosłowacji.

W historii nie brak jest przykładów niszczenia języków siłą. Szczególnie dotyczyło to języków etnicznych małych narodów i narodów kolonizowanych. Najczęściej powodem tego był strach, że język etniczny może doprowadzić do odłączenia się mniejszości narodowej.

Nazwanie esperanta “niebezpiecznym językiem” i prześladowanie ludzi mówiących nim miało inną przyczynę. Porozumiewający się językiem esperanto rozrzuceni byli po całym świecie, nie mieli swego kraju i oparcia w nim, ani w ponadnarodowej organizacji. Nie tworzyli masowego ruchu. Nie pozbywali się przynależności do swego ojczystego kraju. Jednak wrogość do esperanta zaczęła się już z chwilą jego powstania.

Mimo, że Zamenhof nie manifestował protestu przeciw dyskryminacji ludzi z powodu ich języka, podejrzewano go o coś więcej niż rozpowszechnianie praktycznego środka porozumienia. Zaprzeczano zapewnieniom o neutralności języka twierdząc, że jeśli prowadzi on do przyjaźni i pokoju, to już nie jest neutralnym.

Przed Pierwszą Wojną Światową nazistowskie gazety oskarżały ruch esperancki o międzynarodowe działania przeciw nazistom. Obawy te nie miały realnych podstaw, bo ruch esperancki w Niemczech określił się jako neutralny. Jednak przeciwnicy uznali esperanto za objaw internacjonalizmu.

Niechęć dyplomatów w czasie debaty w Lidze Narodów w Genewie, prześladowania robotników znających język w krajach dyktatur, pokazały strach przed kształceniem się ludzi niższych sfer i ich kontaktami ponad granicami państwowymi. Strach, że naród może się porozumiewać z pominięciem kontroli elit i służb specjalnych. Był to dowód jak poważnie traktowano potencjał języka esperanto.

W tym samym czasie, kiedy naziści niszczyli esperanto w Niemczech, w Związku Sowieckim ruch został też zlikwidowany w latach 1937/38. Było to szokiem, ponieważ ideologia głoszona przez komunistów, była zbliżona do założeń ruchu, a ofiarami prześladowań byli robotnicy. Robotnicy, którzy używali języka do internacjonalistycznej edukacji sowieckich obywateli zostali aresztowani jako “szpiedzy”.

Przyczyną było pominięcie monopolu partii na informacje, o których robotnicy dowiadywali się prywatnie. To właśnie było „niebezpieczne” w języku esperanto.
Liga Narodów uznała, że pospólstwo nie potrzebuje bezpośredniego porozumiewania się.

Naziści zwalczali “żydowskie iluzje o braterstwie narodów”, a Związek Sowiecki bezwzględnie tępił esperancki ruch robotniczy.

Formy prześladowań były różne, ale cel jeden – zniszczyć język dążący do równoprawnego porozumienia się ludzi niezależnie od rasy, języka narodowego i religii. Celem ataku było coś więcej niż sam język. Był on bowiem barometrem wskazującym jak w danym kraju traktuje się chęć do kontaktów z zagranicą, naukę poza dozwolonymi granicami i międzyludzkie kontakty bez uprzedzeń.

Obecnie organizacje ponad narodowe są już dozwolone i żaden rząd nie odważa się źle mówić o pokoju i porozumieniu między narodami. Jednak zamknięcie się w ramach państwa, przeszkody w swobodnym podróżowaniu, nadzór ideologiczny, jednostronna propaganda, też tworzą bariery uniemożliwiające ludziom spotkania, dialog i naukę.

Konferencja Bezpieczeństwa i Współpracy Europejskiej zaczyna już rozumieć, że taka współpraca nie może być ograniczona tylko do stosunków między rządami i małych elit znających języki. Nie może wykluczać zwykłych obywateli. Postępem jest, że na takich konferencjach zaczęto się zastanawiać jak wprowadzić odprężenie do codziennego życia narodów i spowodować, by obywatele wzięli udział w międzynarodowym zbliżeniu.

Żądanie bezpośrednich kontaktów ze światem przewija się od samego początku powstania języka esperanto. Zamenhof podczas pierwszego Światowego Kongresu Esperantystów w Boulogne (1905) powiedział przecież:
„ … spotkali się tu nie Francuzi i Anglicy, nie Rosjanie z Polakami, ale ludzie z ludźmi”.
Hector Hodler (1919) ostrzegał: “Liga Narodów będzie żywa, jeśli połączy nie tylko rządy prawnymi formalnościami, ale narody przez wzajemne zrozumienie”.
Ivo Lapenna (1960), mówił, że: “…mało się robiło i robi na najniższym, ale najważniejszym, na szczeblu zwykłych ludzi. Zawsze opowiada się o współistnieniu państw, a prawie nic o przyjaznym pokojowym współżyciu narodów, zwykłych ludzi”.

Minęły czasy krwawych prześladowań. Esperantyści mogą dzisiaj już działać swobodnie. Chociaż problemy językowe zbyt obciążają pracę organizacji międzynarodowych, przeszkadzają w wymianie opinii w skali światowej, państwa ze względu na narodowy prestiż nie zgadzają się na rozwiązanie jakie ofiaruje esperanto.

Liczne rządy mimo deklaracji o międzynarodowej solidarności chcą nadal decydować o kontaktach zagranicznych swoich obywateli. W Deklaracji Praw Człowieka jest zapisane: “ prawo do komunikowania się”.

UNESCO sprzeciwia się jednostronnej informacji, kulturalnej hegemonii, przeszkodom w kontaktach międzyludzkich, jednak na 300 stronach raportu Komisji Mac-Bride (1980) problem językowy zapisany został zaledwie na 7 stronach.

UNESCO nie chce drażnić rządów deklaracjami o międzynarodowej komunikacji językowej. Język esperanto jednak żyje. Jego istnienie jest przypomnieniem, że w zbliżającym się technicznie i racjonalnym świecie, lepsze porozumienie między ludźmi nie jest już utopią.

Kończąc chciałbym, byście się państwo zastanowili i sami sobie odpowiedzieli na pytanie, dlaczego tak piękna i sprawdzona idea zbratania ludzi całego świata, jednym wspólnym, neutralnym językiem ma tylu zagorzałych przeciwników, dotychczas nie może doczekać się uznania i powszechnego wprowadzenia jej w życie.

Opracował: – Kazimierz Krzyżak – na podstawie: www.esperantro.pl – Ulrich Lins – „Niebezpieczny język”
Gdynia, dnia 21 lipca 2005 r.

Dodaj komentarz